O mnie

Nazywam się Małgorzata Wołukanis Gąsiorowska i mieszkam w Białymstoku. Z wykształcenia jestem inżynierem, a z przeznaczenia jasnowidzem. Moja przygoda z energiami zaczęła się od momentu kiedy, na sylwetki ludzi zaczęły nakładać się obrazy aury (od 1996r.) i kolejne plany systemu energetycznego człowieka.

Ponieważ wcześniej negowałam istnienie takich zjawisk, z powodu mojego światopoglądu, było mi niezwykle trudno przyjąć do wiadomości, że to co widzę jest prawdą. Bardzo dokładnie sprawdzałam, czy to, co widzę pokrywa się z rzeczywistością. Po 18 latach pracy z tysiącami przypadków i analizowania budowy i działania systemu energetycznego ( i tu bardzo przydało się techniczne wykształcenie i logiczne, a nie magiczne analizowanie mechanizmów tworzących ten system), który jest jednocześnie naszą świadomością zaprojektowaną na najwyższe duchowe dobro, udało mi się odtworzyć wiedzę, o tym, jakie mechanizmy działają w naszym umyśle, świecie zewnętrznym i w naszym ciele.

Wszyscy jesteśmy zmuszeni pokonywać podobne problemy. Z biegiem czasu, gdy Ziemię obiegają oczyszczające ją energie, z ludzkich podświadomości wyrzucane są coraz to nowe partie negatywnych myśloemocji, powodując silne stany dyskomfortu fizycznego i psychicznego.

Wszystko co niesiemy w swoim wnętrzu i co ma inną wibrację niż Miłość i Światło ma formę pól, które w różnym stopniu blokują, działanie systemu energetycznego człowieka, co przejawia się na poziomie ciała różnego typu zaburzeniami. Te pola są jednocześnie negatywnymi przekonaniami i emocjami typu strach, agresja, niemoc, żal, itp., które tworzą nasze stany świadomości.

Dzięki, tym stanom doświadczanie życia na Ziemi nabierało głębi i barw. Jednakże, ilość pól we wnętrzu ludzi przekroczyła już, pewne normy graniczne, co grozi zniszczeniem gatunku ludzkiego. To, co oddziaływuje na nas, to cierpienie naszego rodu, które przejmowaliśmy do swojego wnętrza od momentu poczęcia aż do 7 roku życia.

Do czoła rodu, czyli do tych ludzi, którzy teraz żyją w ciągu 5? 6 najbliższych lat dopłynie fala cierpienia z okresu II wojny światowej zbierając swój plon w postaci fali chorób i silnych zaburzeń psychicznych oraz w postaci negatywnych wydarzeń w naszym kraju.

Jaka jest zasada zbierania pól, czyli cierpienia do swojego wnętrza? Aby nie zbierać, proponuję przyjąć postawę suwerenności, szacunku dla doświadczeń innych osób, do momentu ich obudzenia się. Pola, które nosimy w sobie przejmujemy po członkach rodu i po ludziach, których kochaliśmy.

Pragnę podkreślić, że po każdym partnerze pozostaje w naszym wnętrzu cała jego rodowa informacja, czyli negatywne wzorce myślowe . Procesy zakochiwania się to przede wszystkim procesy uzdrawiania duszy jednej i drugiej osoby - tego, co jest w nich podobne. Zawsze tam, gdzie pojawia się energia Miłości chodzi o uzdrowienie duszy. Zawsze, gdy pojawia się energia Miłości zostanie wyrzucone z naszego wnętrza to, co nieharmonijne i będzie oddziaływało na ciało i świadomość i relacje między partnerami.

Jak uwalniać ze swojego wnętrza intensywne cierpienie, szybko, świadomie i precyzyjnie. Jak utrzymać relację miłości w związkach, gdy szarpią nami niezrozumiałe emocje. Na seminariach, które prowadzę w różnych miastach Polski, uczę metody ODPINANIA przyczyn zaburzeń fizycznych i emocjonalnych.

Uczę jak, uwalniać z wnętrza duże ilości pól. Jest to metoda, dzięki której członkowie jednej rodziny lub partnerzy mogą wzajemnie sobie pomagać. Gdy, np. choruje maleńkie dziecko na białaczkę, to jego rodzice, rodzeństwo i dziadkowie mogą poprzez siebie uwolnić przyczynę jego choroby. Kiedy chorują rodzice możemy tą metodą także im pomóc. Pracując tą metodą można uwolnić z wnętrza ludzi przyczyny WSZYSTKICH chorób fizycznych i emocjonalnych. Sama stosuję tę metodę do oczyszczania się z własnego cierpienia rodowego, i tego, co przejmuję w czasie pracy z ludźmi.

Jestem zdumiona pięknem i precyzją tej metody.

Przekazuję wam informację o moim istnieniu, o wiedzy, z której można skorzystać i pomóc sobie i swoim najbliższym. Pamiętajmy, że to, co zostanie po nas w rodzie, nasze cierpienie, stanie się schematem życia naszych dzieci. Czy tego dla nich pragniemy?

Zapraszam do obejrzenia: